Site Loader

Wybór projektu domu był jak dotąd najtrudniejszą decyzją, którą musieliśmy podjąć, by zrealizować marzenie o swoim miejscu na ziemi. Chyba wystarczy powiedzieć, że nad tym, jak ma wyglądać nasz dom, zastanawialiśmy się przez ponad dwa miesiące…

Nie ukrywam, że to ja miałam w tej kwestii najwięcej do powiedzenia i to ja dniami i nocami analizowałam wszelkie możliwe warianty. Mąż w swoich wymaganiach określił, że nasz dom ma mieć garaż, w którym swobodnie będzie mógł majsterkować przy motocyklu, a poza tym zdał się po prostu na poczucie, czy dany projekt mu się podoba, czy też nie. To ja stawiałam coraz to nowe wymagania, oraz stałam się mistrzynią w wyłapywaniu pozytywów i negatywów w każdym projekcie, co prowadziło do kolejnych zwątpień i zmian decyzji.

Po początkowych poszukiwaniach na ślepo, szukając tego, co nam się podoba, stworzyłam listę wymagań, zawężającą pole wyboru, dzięki której do dalszych poszukiwań przystąpiliśmy bardziej świadomie. 

Jak ma wyglądać nasz dom? Początkowe założenia

Dla mnie zawsze było jasne, że mój dom będzie miał poddasze użytkowe. Mieszkałam już w życiu zarówno w domu parterowym, jak i piętrowym, ale to właśnie poddasza nieodmiennie mnie fascynowały. Marzyłam o swoim małym pokoiku ze skosem, z oknem wychodzącym na wschód. Na szczęście mąż nawet nie próbował torpedować mojego marzenia, więc zaczęliśmy od poszukiwań właśnie takich projektów.

W trakcie wyklarowało się, że naszym wspólnym marzeniem jest niewielki dom o prostej bryle, bez dodatków typu balkony, wykusze, lukarny, o powierzchni ok. 100-150 m2. Chcemy trzech sypialni, bo w naszej wizji przyszłości pojawia się dwójka dzieci. Mi zależało dodatkowo na pomieszczeniu, które posłuży za gabinet, a w razie konieczności również za pokój gościnny. Chciałam przestronną garderobę, bo mam serdecznie dość zwykłych szaf. Oraz spiżarkę, żeby w końcu móc składować zapasy – taki ze mnie chomiczek, ku niezadowoleniu męża. Ponieważ bywam zapominalska i roztargniona, lubię mieć zapas puszek, słoików, produktów sypkich itp., żeby w razie potrzeby nie musieć biegać co chwilę do sklepu.

Uzgodniliśmy też, że zależy nam na dwóch łazienkach – po jednej na każdą kondygnację. Konieczny będzie też garaż w bryle budynku.

Nasze założenia ewoluowały

No dobra, to głównie moje założenia ewoluowały, bo jak już wspomniałam, zaczęłam się doszukiwać, co w danym projekcie mi się podoba, a co niekoniecznie. Pojawiły się kolejne wymagania:

  • kuchnia od frontu, ponieważ chcę mieć swobodny dostęp i widok na przód działki. Mieszkałam już w domu, w którym jedyny porządny widok na stronę wjazdową był z sypialni na piętrze, i bardzo mnie to denerwowało,
  • garaż najlepiej usytuowany na równo z resztą domu lub cofnięty względem frontu. Projekty z wysuniętym do przodu garażem nie trafiły do naszych serc,
  • jak najbardziej otwarta przestrzeń na parterze – w wizualizacjach robiło to na nas pozytywne wrażenie, poza tym cenię sobie sytuacje, kiedy mamy gości, a osoba przebywająca w kuchni nie jest znacząco odseparowana od reszty,
  • okna salonu wychodzące na tyły domu – w tę stronę rozciąga się nasz ogród,
  • zadaszone wejście do domu, żeby nie stać w deszczu podczas gorączkowego poszukiwania klucza w torebce,
  • częściowo zadaszony taras, by móc postawić na nim suszarkę z praniem czy inne przedmioty, które łatwo zamokną podczas deszczu,
  • dach dwuspadowy, ze ścianą szczytową od strony frontowej oraz bryła budynku bardziej wszerz niż wzdłuż – po prostu najbardziej to do nas trafiło wizualnie.

Co jeszcze przewidzieliśmy?

Kiedy już znajdowaliśmy projekt spełniający wszystkie, bądź prawie wszystkie nasze założenia, przechodził moją szczegółową analizę pod względem ustawności i funkcjonalności każdego pomieszczenia. M.in. zwracałam uwagę na salon, by dało się optymalnie ustawić kanapę względem telewizora i wyjścia na taras; kuchnię pod względem ustawienia mebli; przedpokój pod kątem miejsca na szafę, siedzisko, elementy dekoracyjne; sypialnie z założeniem, żeby meble na wymiar idealnie wpasowały się we wszystkie kąty.

I oczywiście najważniejsza kwestia, to żeby domek miał w sobie “to coś”, co chwyci nas za serce. 

Nasz wybór

Moja lista wyszła bardzo długa i szczegółowa, ale dzięki temu udało nam się odrzucić wiele projektów, które nie spełniały oczekiwań w wystarczającym stopniu. Braliśmy oczywiście pod uwagę kompromisową rezygnację z części wymagań, bądź modyfikację projektu w ramach adaptacji, tak aby dostosować go maksymalnie pod nas. 

Dostępne opcje ograniczała też szerokość naszej działki, wynosząca 20 m, co doprowadziło do rezygnacji z garażu dwustanowiskowego, żeby nie rezygnować z przestronnego przedpokoju i kuchni od frontu.

Ostatecznie wybraliśmy projekt DAWID II pracowni „Dobre Domy Flak & Abramowicz”, najlepiej dostosowany do naszych potrzeb. Jest to dom z poddaszem użytkowym, o powierzchni całkowitej ok. 140 m2. Szczególnie spodobał nam się układ pomieszczeń na parterze, choć wprowadzimy w nim parę modyfikacji 🙂

Nie obędzie się też bez paru innych zmian, ale są one na tyle drobne, że nawet nie opłacałoby się nam opracowywać projektu indywidualnego.

Wybraliśmy wersję lustrzaną projektu, która zapewni lepszy dopływ światła słonecznego do pomieszczeń. Garaż znajdzie się od strony północnej.

Tu możecie obejrzeć cały projekt i jego wszystkie dane – DAWID II

Wszelkie zdjęcia pochodzą właśnie z tej strony.

A już niedługo opiszę zmiany, na które zdecydowaliśmy się w ramach adaptacji projektu.

Karolina

2 Replies to “Budujemy dom: wybraliśmy projekt domu!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *